Co jeść rano?

CO JEŚĆ NA DIECIE? - SZYBKIE ŚNIADANIE [Trener Marta Orłowska] (Czerwiec 2019).

Anonim
Autor artykułów spożywczych John Thorne, autor Pot on the Fire,nad śniadaniami, jego celem, konstytucją i tym, co to oznacza dla twojego dnia.

Minęło ponad piętnaście lat, odkąd ostatni raz trzymałem się tego, co wielu ludzi niepokojąco nazywa "prawdziwą" pracą. Przez ponad dekadę nie goliłem się przed pójściem spać, zabrałem koszule do prania lub założyłem kurtkę sportową przed południem. Nie mogę już znaleźć przycisku drzemki na budziku podczas szybkiego snu. Nie jestem pewien, czy wciąż wiem, jak zawiązać krawat - lub, gdzie dokładnie są moje krawaty.

Nie mogę jednak zapomnieć o traumie porannego dnia pracy. Poszłam do łóżka owinięta spokojną samotnością mojego osobistego życia; Obudziłem się, aby znaleźć moje łóżko na korytarzu z mojego biura. Był to długi korytarz, który wymagał wiele wysiłku, żeby się wciągnąć - pluskając wodą w twarz, zakładając ubrania robocze i kawę, którą chodziłem.

Dałbym wszystko, by zrobić ten korytarz dużo, znacznie krótszy. Musiałem zmierzyć się z chłodnym mordem w policzkach, wagonami tak zatłoczonymi jeźdźcami, że musiałem się wbić, żeby uniknąć zmiażdżenia przez zamykające się drzwi, i przewidywalnego, ale zawsze umartwiającego późnego przybycia, dobre dwadzieścia minut po wszystkich innych. Gdybym tylko mógł obudzić się na moim biurowym krześle, wyszorować się czystym i ubranym, aby odkryć, że jakaś troskliwa dusza zostawiła na biurku miotłę parzącej kawy i duński ser wielkości pizzy.

Chociaż większość poranków ja na pewno musiałem zjeść śniadanie, zanim opuściłem dom, nie mogę dla mojego życia pamiętać o tym, co mogłem zjeść, gdybym to zrobił. Wszystko, co pamiętam, to świat dawnych sklepów z kawą i ciastami Starbucks i sklepów z pączkami z ich pół sugestywnym, półodpornym zapachem gotowanej kawy i nieświeżym tłuszczem do smarowania, wypełnionym odpychającymi klientami walczącymi o uwagę kontrahenta.

Pracowałem w centrum Bostonu przez kilka lat, a zanim wyszedłem, znałem każde nurkowanie na śniadanie w okolicy i każdy przedmiot na ich listach na wynos, od migdałowych rogalików po chińskie frytki do kiełbas sprzedanych w brytyjskiej sieci piekarni, próbujących ustanowić przyczółek po tej stronie Atlantyku. Potem porzuciłem pracę i nigdy więcej nie wszedłem w te miejsca.

Tym, co zaskakuje mnie w refleksji, nie jest nagłość tej zmiany, ale moja całkowita nieświadomość. Nie westchnęło z ulgą, ani nie wymruczał "dobry riddance". Pewnego dnia byłam z ustami pełnymi bułeczki z żurawiną i orzechami, a dzień później wydawało mi się, że nigdy nie wiedziałem, że takie rzeczy istnieją. Odkąd świat pracy i ja przeszliśmy nasze oddzielne drogi, nie zjadłem ani jednego galaretowatego pączka, ani malinowego obrotu, ani niczego, co by je przypominało.

Nie powinienem być tym zaskoczony. Spośród wszystkich naszych posiłków, śniadanie jest tym, w którym forma bezlitośnie podąża za funkcją. Jemy codzienne śniadanie jedną nogą za drzwiami - co oznacza, że ​​na zewnątrz już postawiliśmy stopę w naszej kuchni. W sitcomach telewizyjnych mojej młodości tata jadł na stojąco, z filiżanką kawy w jednej ręce i teczką w drugiej. Teraz mama stoi tam z nim, a brudne kubki siedzą w zlewie, dopóki jedna lub druga z nich nie wróci do domu w nocy.

Strach uderza, gdy docieramy do biura, gdzie przyciąga nas siła tak silna jak grawitacja W kierunku skrzyni z dziurami od pączków jakiś dobry duch odszedł obok ekspresu do kawy. "Weź trzy" - mówi nasz wewnętrzny kwak - "jedna czekolada, jedna zrolowana w orzechy kokosowe, jedna posypana wielobarwnymi posypkami, obmyj je hukiem lub dwoma java, a możesz przeżyć do południa".

Kawa Przerwa, poranne lekarstwo, to nic innego jak zbyt ulotne antidotum na tę chorobę umysłową związaną z nudą, stresem, światłem fluorescencyjnym i recyrkulacją powietrza. Moje zainteresowanie takimi "smakołykami" zniknęło, gdy przestałem perwersyjnie próbować przenieść moją sypialnię bliżej mojego biura, a zamiast tego znalazłem sposób na przeniesienie mojego biura do bliskości mojej sypialni. Potem, zamiast obudzić się, aby znaleźć - tak jak kiedyś chciałem - że bolesne przejście z prywatnego do publicznego już się stało, otwieram oczy, wiedząc, że wcale nie musi się to dziać.

Mimo to daleko mi było do odkrycia własnego śniadania. Po odejściu z pracy przeprowadziłem się na wybrzeże Maine, gdzie wkrótce dołączył do mnie Matt. Przez większość czasu tam mieszkaliśmy z dala od polnej drogi w domu wciśniętym w sosnowy las. Głębokie milczenie, które witało nas każdego ranka, wymagało od domowników obecności śniadaniowych wypieków - naleśników, papryczek, żurawiny, kawy jagodowej. Rzeczywiście, takie upieczenie stało się tak rutynowe, że Matt w końcu sprawił, że jej ciasteczka stały się perfekcyjne do tego stopnia, że ​​miała je w piecu w pięć minut na płasko, zanim kawa skończyła kapać przez biggin.

Niestety, to nie Naprawdę robię to dla mnie, a jak się okazało, Matt zaczął też męczyć się z całym tym porannym pieczeniem. Obecnie woli proste gorące grzanki z masłem z miodem lub czasami orzechy z winogron i jogurt. Ale mój poranny apetyt, jakkolwiek leniwy, jest zbyt niespokojny, by zadowolić się tak regularnym występem. Początkowo myślałem inaczej. Początkowo moje samotne śniadania odzwierciedlały potrzebę zrekompensowania lat cierpienia z powodu FEDS (zespół deprywacji jaj smażonych - Matt nigdy nie był wielkim miłośnikiem jajek). Ale po kilku miesiącach ta codzienna rutyna smażonych lub jajecznicy zaczęła blednąć.

Słowo "śniadanie" wydaje mi się nie do końca słuszne na pierwszy posiłek dnia. Niezależnie od tego, co chcesz nazwać tak długim czasem od kolacji, większość z nas nie myśli o tym tak szybko. Jesteśmy głodni, gdy budzimy się rano, nie ma co do tego wątpliwości. Ale jesteśmy też oszołomieni, wrażliwi, czujemy się tak, jakby nasz mózg nie był niczym więcej niż bibułką. Taki kęs, którego szukamy, ślepo po omacku ​​przedzierając się przez kuchnię, gołe stopy wyściełane na zimnym linoleum, musi być specjalnym pokarmem. Prawdziwie niewinna, miska gorącej papki jest potrzebna na każdą okazję, bez względu na to, czy to owsianka i mleko, pączek wsypany do kawy, czy też miska parujących kluski pogrążona w bulionie wołowym.

A co z tego podziału? słodki i słodzony miłośnik śniadania? Czy to jest kwestia chemii ciała, czy jest to inny sposób radzenia sobie z pierwotnym niezadowoleniem? Czy ten wciąż dodaje cukier w nadziei, że powróci do na wpół zapamiętanego, nieosiągalnego już stanu słodyczy i szczęścia? Czy ten drugi nadal solenieje i pieprzy, by dać smak temu, co w przeciwnym razie okazało się mdłe?

Cóż, bez względu na odpowiedź, nie chcemy, aby wpłynęło to na nasze śniadanie. Wystarczy zauważyć, że istotą idealnego porannego posiłku, bez względu na to, jak je przyprawiamy, jest kojące uczucie wchłaniania energii bez wydawania żadnych. Złota zasada porannego jedzenia jest po prostu taka: śniadanie przeddziałaniem. Jeśli w ogóle ma być gotowanie, chcemy, aby była to tylko gra o zwiększonej apetytu.

Jest to możliwe tylko wtedy, gdy ktoś inny wykonał wszystkie niezbędne przygotowania. Aż do pojawienia się przetworzonego przemysłu spożywczego, ta osoba była zazwyczaj kurą. Jajo to pierwotnie pakowane śniadanie, posiłek, który - przynajmniej przed martwicą salmonelli - mógłby zostać wessany bezpośrednio z muszli. W przeciwnym razie jaja można łatwo i szybko ugotować na wiele przyjemnych sposobów - gotować, smażyć, bełkotać, gotować, upiec, a nawet, jeśli o to chodzi, smażyć w głębokim tłuszczu.

Problem - przynajmniej w pikantnym kochankowie śniadaniowi tacy jak ja - czy po jajku przychodzą - co? Okazuje się, że świat obfituje w pomysły na jednorazowe epikurejskie śniadania - klin pasztetu, wędzoną pierś z kaczki, wazę z menudo , klamrę kości szpiku. Znacznie trudniejsze do znalezienia jest nijaki, ale zawsze mile widziany rodzaj, pikantny odpowiednik miseczki muesli lub kleistej bułki.

Obawiałem się, gdy po raz pierwszy zacząłem pchać wózek z zakupami do nieznanych obszarów w supermarkecie, szukając dla wskazówek, bawiąc się jedzeniem, które inaczej nigdy by mi nie przykuło - indywidualne placki wieprzowe, mrożona wołowina i burritos z fasoli, chińskie ravioli, finnan haddie . W pewnym momencie spróbowałem ich wszystkich. Popełniłem wiele błędów. Stopniowo pole się zwęziło i zacząłem zbliżać się do idealnego porannego posiłku i tworzyć zadowalający zestaw opcji, w tym pierogów, bułeczek i sera śmietankowego, ptasiego gniazda jajek na miękko w toście z ziemniakami z zapałek i tamales, pieczona papryka i ser. Oto przepis na to:

Tamales z topionym serem i pieczonymi czerwonymi paprykami (podawane 1)

2 zamrożone tamale

2 plastry łagodnego białego sera, na przykład Monterey Jack

1 cały pieczony czerwony pieprz

Ogrzać tamales zgodnie z zaleceniami pakiet. Tymczasem pokrój ser. Podzielić pieczoną paprykę na dwie połówki i - jeśli są świeże z lodówki - podgrzej je trochę. (Położyłem je na spodeczku i wsunąłem do naszego tostera, przekręciłem do najniższego położenia.) Wsuń tamale z opakowań bezpośrednio na talerz. Na każdym z nich ułóż plasterek sera i połowę pieprzu. Jedz na raz.

John Thorne wraz z żoną Mattem Lewis Thorne publikują biuletyn Simple Cooking (www.outlawcook.com). Są autorami Pot of the Fire: Dalsze wykorzystanie Renegade Cooki Poważna świnia: Amerykański kucharz szuka swoich korzeni