Używanie nauki do rozpoczynania konwersacji

Gramatyka angielska - największy wróg nauki języka angielskiego... (Czerwiec 2019).

Anonim
Redaktor naczelny Barry Boyce o znaczeniu kwestionowania wszystkiego, o czym myślimy, że wiemy.

Tysiąc lat temu, kiedy byłem w klasie 12, miałem nauczyciela fizyki,Mr. Weeks, który był legendą potężnych doświadczeń, które miały miejsce w jego klasie. Do klasy pana Weeksa uważałem naukę za nużącą i nudną, ale wszystko zmienił. Jego zajęcia skupiały się nie na odpowiedziach, ale na pytaniach. Wstydził się i zastanawiał w naszych wspólnych poszukiwaniach tego, jak działa świat. Mam nadzieję, że wszyscy mamy takiego nauczyciela.

Kiedy zakwestionowałem jedną z głównych zasad fizyki, nie odpowiedział on w rodzaju domniemanego przyłożenia, do którego byłem przyzwyczajony: "Jak mógł licealista wiedzieć lepiej niż wielkie umysły wieków? "Zamiast tego zaczął od założenia, że ​​mogę mieć rację i zaangażował mnie w debatę. Druga zasada termodynamiki nie spadła tego dnia, ale doszedłem do lepszego zrozumienia poprzez pozwolenie jej na kwestionowanie.

Nauka jest zawsze równoważeniem pomiędzy wyjaśnianiem i odkrywaniem, pomiędzy zaspakajaną ciekawością a ciekawością. Kiedy najbardziej popularne wytłumaczenie dla czegoś staje się dobrze ugruntowane, staje się dogmatem, dopóki ktoś nie przyjdzie mu rzucić wyzwanie. Wszyscy myśleli, że wiedzą, jak wszechświat został złożony, dopóki nie przyszedł Galileusz i nie powiedział: "Nie jestem tego taki pewien." Stracił za to życie.

Nauka jest zawsze balansowaniem pomiędzy wyjaśnianiem i odkrywaniem, pomiędzy ciekawością zadowoloną i ciekawość podniosła się.

Jak wykorzystujemy sprawy naukowe. Wystarczy pomyśleć o wszystkich próbach użycia "naukowych" argumentów, aby udowodnić, że jedna płeć lub rasa są lepsze od innych. Kiedy tak się dzieje, duch dociekań i eksploracji już dawno minął. Nauka staje się wygodnym sposobem zakończenia rozmowy.

W ciągu ostatnich kilku dekad neuronauka - lub przynajmniej żargon, który jest luźno oparty na neuronaukach - została wykorzystana do wyjaśnienia, co się dzieje z uważnością i medytacją lub dlaczego tego potrzebujemy..Czasami wyjaśnienia pojawiają się w postaci graficznych opowieści o tym, jak zostaliśmy porwani przez pradawną "gadzią" część naszego mózgu i potrzebujemy nowych, udoskonalonych części mózgu, które przyjdą mu z pomocą. A te nowsze części wiążą się z uważnością, która, podobnie jak superbohater, zajmuje się złym emocjonalnym regionem mózgu, który po raz kolejny wpędził nas w kłopoty.

To jest ładna przypowieść i pewne ziarna prawdy prawdopodobnie tam są gdzieś, ale idea gadziego mózgu została odrzucona dawno temu w głównym nurcie neuronauki. To była po prostu hipoteza. Pomysł, że regiony mózgowe mają jedno zadanie do wykonania, nie odzwierciedla dokładnie tego, jak wszystkie części mózgu współpracują ze sobą w złożonej sieci milionów interakcji.

Próbując wyjaśnić, jak działa uważność, nie traćmy naszego poczucia zastanawiam się i wkraczam w utrwalone pomysły i dogmaty. Pan Weeks nie byłby zadowolony.

Artykuł ukazał się w numerze czasopismaz czerwca 2018 r.

Medytatorzy pod mikroskopem

Czego brakuje w nauce uważności?