Mama szop pracz

Male szopy pracze i ich mama - part 1 (Czerwiec 2019).

Anonim
Gdy autor Barbara Gates zachorowała na raka piersi, odnalazła uzdrowienie, rozpoznając siłę w swojej społeczności zwierząt i ucząc się ufać jej ciału i ziemi.

Podczas odzyskiwania z leczenia raka próbowałem znaleźć co najmniej kilka minut każdego dnia, aby zrelaksować się w szerokim uścisku mojego podwórka, aby kontynuować codzienną praktykę dosłownie leżącego na ziemi. Pewnego ranka moja sąsiadka, Sheryl, zadzwoniła przez płot. Barbara, pospiesz się. Nigdy w to nie uwierzysz! " Kiedy spojrzałem przez płot, zobaczyłem zwykłą linię kotów w ich miskach przed garażem, a następnie, w drugim końcu, w biały dzień, szopa pracza w najdalszej misce. Sheryl wyszeptała: "To jest kobieta".

Rzeczywiście, ta szopka mama, jej sutki wydały się czerwone i wyraźnie wygłodniałe po kilku dniach karmienia piersią, miały śmiałość do paszy obok kotów w stosunku do nas ludzie. Wyobraziłem ją jako wyczerpaną, wygłodniałą. Próbując przetrwać, poczuła się zmuszona zostawić młode w ich gnieździe w szopie jakiegoś zarośniętego podwórza i bez ochrony nocy, aby odważyć się na to terytorium. Teraz, pozornie niepomny na koty, przeniosła się z miski do miski. Nagle jeden kot, broniąc swego jedzenia, gardził i syczał. Szopka mama wyhodowała, obnażyła zęby i spłaszczyła uszy. Rzucając się do niej, Sheryl krzyknęła: "Git! " Szop pryskał. Obserwując tę ​​wymianę zdań, poczułem pokrewieństwo z tym szopem, którego nie rozumiałem.

Kiedy poddałem się technologii promieniowania, czułem się odrzucony przez życie. Siedziałem w wąskim korytarzu w & bdquo; lineup " wraz z innymi odzianymi w zieloną pacjenci unikają sobie nawzajem oczu i patrzą, jak pechowi towarzysze przebijają się przez gurneys. W pokoju zabiegowym technicy prowadzili rozmowy przeze mnie, układając moje kończyny tak, jakby należały do ​​zwłok lub były jakimś przedłużeniem sprzętu. Drzwi się zatrzasnęły i zostałem sam na sam ze sprzętem Gwiezdnych Wojen szybującym nad moją klatką piersiową i wysokim pukaniem maszyny

Aby zrównoważyć dotyk promieniowania, maszyn i techników (ten dotyk bez kontaktu), Zdecydowałem się na masaż. Zaskoczona, gdy masażystka przedstawiła się jako początkująca, skomentowałam jej silne dłonie, jej pewność w zakorzenieniu w węzłach. Powiedziała mi, że przez wiele lat, zanim pracowała dla ludzi, masowała konie. Kiedy jej palce poruszały plecionymi mięśniami pleców, śniłem o ciasnej flance klaczy, która została zakontraktowana po godzinach pracy na ringu. Czułem się moim powrotem jako flanką. " Dzięki dotykowi masażystki i jej historii podjąłem kolejne ryzyko wyobraźni, ryzyko w taki sposób, w jaki widziałem kim lub czym byłem. Znałem moje zwierzęce ciało; Poczułem siostrę do klaczy; Przypomniałem sobie szopa pracza.

Przez kolejne rundy promieniowania nadal brałem drzemki na ziemi, przeglądałem listwy w płocie i szpiegowałem tego szopa. Kiedy ją obserwowałem, wstrząsnęły mną sprzeczne uczucia. Czasami zachwycałem się nią, mojej bohaterce. Jak była bezczelna. Jaką odwagę miała w pełnym świetle dnia, aby zdobyć jej miejsce wśród kotów. Innym razem dyskredytowałem ją jako złodzieja. W czarnej masce ukradła miski ustawione dla kotów. Czy okrutność jej głodu służyła jej? Nie! Wystraszyła Sheryl, która zamiast ofiarować jedzenie, wypędziła ją. Zrozpaczony, widziałem siebie w tej persona. Rozpoznałem ból intruza. & Bdquo;

Ten ból wydawał mi się znajomy, wyzwanie do przewrócenia. Przybyły na myśl stare nawyki. Po rozwodzie rodziców zobaczyłem siebie jako intruza w domach mojego ojca i mojej matki; teraz w Berkeley często czułem się jak nowojorczyk atakujący bramy, aw Nowym Jorku jak infiltracyjny kalifornijczyk. Zapłakałem w trawie dla szopa matki, napędzanego przez jej wygłodniałość, aby się włamać, i dla siebie, napędzany moim głodem przynależności.

W miarę kontynuowania leczenia, matki w przedszkolu mojej córki Katy oferowały rodzinie moją kolacje. Odżywki, których doświadczyłem, wykraczały daleko poza same posiłki. Powiedziała kobieta, która zrobiła jeden z pierwszych obiadów, i myślałam o tobie, kiedy gotowałam to i wyobrażałam sobie, jakie pokarmy by cię wzmocniły. " Później tego wieczoru, gdy zjadłem soczewicę i ciecierzycę, pomidory i marchewkę, przypomniałem sobie, jak ta matka mnie pamięta. Każdego wieczoru Katy, mój mąż Patrick, i ja jedliśmy lasy, zupę kukurydzianą i receptę chile rellenos-babki i ulubione przepisy przekazywane od przyjaciela do przyjaciela, od tych rodzin po nasze.

I każdego ranka karmiono mnie samą ziemią. Pewnego ranka, podczas ziemskiej drzemki, usłyszałem, jak Andy z ulicy robi plany z Sheryl. Słuchałem, jak rozmawiają przez tylny płot. Andy zniknąłby na tydzień, więc czy Sheryl mogłaby wypuścić dodatkowe jedzenie dla kotów, którym opiekują się wspólnie? Sheryl mogła liczyć na opiekę nad kotami (a także przyzwyczajając się do szopów, szopów, mimo wysiłków niektórych sąsiadów, aby je wyeliminować). Moja wyobraźnia poruszyła się. Ludzie roznosili miseczki dla zdziczałych kotów na podwórkach w całej okolicy, w Berkeley, Oakland, Albany, Richmond i poza nią. Kto wiedział, jak daleko? Kiedy karmiła się miskami dla kotów, ta mama szop prosiła o świetną sieć, która już tam była. Czy też korzystałem z takiej sieci? Czy mógłbym nadal odpoczywać w tej ogromnej sieci łączności, zawsze tam, potrzebującej tylko być rozpoznaną?

Obraz wielu misek dawał mi pewne romantyczne ukojenie, ale nie tłumaczyło to dla mnie jako matki. Podczas tych miesięcy terapii byłem pochłonięty obawami o Katy - moją wrażliwą pięciolatkę, wrażliwą, zależną ode mnie. Często się martwiłem. Czy Katy jest solidny? Czy przekazuję moją zdenerwowanie, moją kruchość? Jeśli umrę, to jaka macierzyńska dusza pomoże Patrickowi chronić i wychowywać ją? Czy Katy będzie wiedziała, jak szukać misek, które mogą tam być?

W marzeniach o szopie mama, widziałem ją wracającą do swojego gniazda. Wzmocniona po karmieniu karmiła swoje młode. Gdy się zestarzeli, prawdopodobnie poprowadziła ich do ekspedycji zbierackich, pokazując im stocznie sąsiedzkich almatorów. Ale w jej rundach mogła zostać uwięziona w złamanym płocie, uderzona przez samochód. A co jeśli ta mama nie wróci?

Pod koniec jednego dnia zmartwień, moja przyjaciółka Marie powiedziała mi: "Muszę wierzyć, że gdybym tam nie był, wszechświat zająłby się moje dzieci. " Wydawało się to niepojęte. Takie ryzyko zaufania do tego. A jednak po prostu myśl ta była na krótko pocieszająca w tym strasznym czasie.

Teraz, gdy siadam w swoim starym miejscu drzemiącym, wizje szopki mama wywołują ciepło w moim brzuchu. Nagle to widzę. Ssak do ssaka, czuję pociąg do tej namiętnej matki walczącej o jedzenie, aby mogła przekształcić ją w mleko. Jaki jest klucz do ssania? Ssacze. Matka ssaka jest w stanie chronić swoje dzieci w gnieździe. Rozwijają się tylko dlatego, że może pielęgnować.

Z rakiem piersi, stanąłem w obliczu kryzysu w moim ssaniu, chorobie w moim sutku. Kiedy byłem w trakcie leczenia, Katy i ja kontynuowaliśmy ulubioną rozrywkę, dzieląc się kąpielami. Wsypując mydło do wody, Katy nalała chłodny balsam na moją surową, wypromieniowaną pierś, po twardym konturze krwiaka pozostawionego po operacji. Jak bardzo pokochałem te błogosławieństwa wanny. Jak już teraz przypominam, powracają do mnie powodzie innych wspomnień.

Tyle trosk tej miejskiej gal, czując się poza cyklami życia. Kiedy miałam się urodzić, nie ufałam swoim piersiom. Chociaż były większe, niż mogłem sobie wyobrazić, sutki były ciemne i spuchnięte, nie wierzyłem, że te piersi mogą wyprodukować mleko. Kiedy Katy urodziła się pierwsza, energiczna i różowa, jakże byłem zdumiony, że tak naturalnie mogła się zakorzenić i znaleźć moje piersi. Jak ulżyło, jak byłem dumny - ześlizgując się w łaskę - kiedy ssała i mleko płynęło.

Ten brak zaufania jest tak znajomy. Jako nastolatka bałem się, że moje ciało nie wie, jak miesiączkować, że nie umiałoby się całować, że nie wiedziałoby, jak się kochać. W wieku czterdziestu lat, kiedy po raz pierwszy skupiłem się na urodzeniu dziecka, nie wierzyłem, że będę w stanie wyobrazić (pomimo żywego nasienia Patricka, które po roku nieudanych prób byliśmy świadkami we wszystkich ich bujna aktywność na szkiełku pod mikroskopem). Kiedyś byłam w ciąży, martwiłam się. Czy mogę wyhodować dziecko i zabrać ją na semestr? Czy moje ciało wiedziałoby, jak rodzić, jak karmić?

Nieufność po nieufności (wydaje się absurdalne i smutne, gdy patrzę wstecz), wątpiłem, czy ciało tej kobiety będzie wiedzieć, jak przeżyć swoją naturę jako ssak, jak zwierzę.Teraz, pięć lat po tym, jak po raz pierwszy rozpoznałem siebie w szopie mamę i płakałem tutaj z powodu mojego pragnienia, przylgnąłem do tej samej ziemi. Wiele razy czułem się pozbawiony pierwotnych cykli.

Jednak nawet teraz, odczuwając te nieufności, wyczuwam zmianę. Leżąc na ziemi pod sekwoją świtem, wyczuwam dokładnie to, co opłakuję. Widzę linię ssaków matek, do których należy szop, do których również należę. Przez tę szopową mamę znałem ból wykluczenia; teraz dostrzegam poczucie przynależności - do tego podwórka, do tego mojego rodzinnego terenu, gdzie przez tysiąclecia życie kiełkowało, karmiło, karmiło, zmarło i zostało ponownie oczyszczone.