Elegia

New Order - Elegia [Full Version] (Czerwiec 2019).

Anonim
Yuto jest uzdrowicielem serc; on jest japoński, żydowski, uniwersalny. Poeta Leza Lowitz o wpuszczeniu tego szczególnego dziecka w swoje życie

Stoję na klifie pięćdziesiąt stóp nad Morzem Japońskim, zrównoważonym na przepaści między dwoma oceanami. Nie wiem, jak życie doprowadziło mnie do tego miejsca, tej pięknej skały na półwyspie Izu na wyspie Honsiu. Ale jestem tutaj, z moim mężem i psem. Podpłynęliśmy 20 mil, aby stanąć na tym małym punkcie skalnym na wybrzeżu Dogashima, obserwując grzejące fale poniżej i herb sokołów powyżej.

To moje urodziny; początek nowego roku. Siadam na tej linii solidnej ziemi, która wcina się w klif i dziękuję wszystkim, którzy trzymają mnie za rękę, aby podnieść górę życia. Czuję się bezpiecznie, a jednak dosłownie siedzę w wąskim, niebezpiecznym miejscu na klifie, które spada prosto do oceanu. Ale nie chodzi o dosłowne zainteresowanie. Głęboko w moim sercu czuję poczucie bezpieczeństwa i spokoju, którego nigdy wcześniej nie czułem. Więc przesunąłem swoją wagę na jedną stopę. Podnoszę drugą stopę i kładę na moim udzie. Patrzę prosto przed siebie i utrzymuję skupienie. Jeśli spojrzę w dół, ogarnie mnie strach. Trzymam moje drzewo, oddychając głęboko. Siła i odwaga zalewają moje komórki. Powtarzam moją mantrę: "Jestem spokojny, jestem gotowy… w centrum życiowych burz, jestem spokojny".

Zajęło mi to 44 lata.

Przeszukałem połowę świata za to uczucie.

I wiem, oczywiście, że to ulotne.

Nie mam mistrza zen, guru, a nawet, naprawdę, religii. Ale także Tu Fu, Basho, Miyamoto Musashi i niezliczeni inni poeci i wędrowcy, którzy pokonali wzgórza i doliny, nad górami i rzekami, szukając pocieszenia. Nie musieli siedzieć w sali medytacyjnej i wpatrywać się w wallto. Po prostu rozejrzeli się i zwrócili uwagę na to, co było blisko. Ich nauczyciele byligórami, rzekami, skałami i drzewami. Ich rodzicami byli Matka Ziemia, Ojciec Niebo. Potem się obudzili. A może powinienem powiedzieć, że przebudził . Czekam na moje objawienie. Znalazłem dziesięć tysięcy innych sposobów bycia matką, ale wciąż czekam na dziecko.

Elegia

Mam przyjaciela, który zabrał swojego trzyletniego chłopca do góry po japońsku Wieś. Chłopiec pobiegł naprzód podekscytowany, jak to zrobią mali chłopcy. Była tam drewniana kładka dla pieszych. Wisiał nad stromym wąwozem o głębokości stu stóp. Chłopiec pobiegł przed kładkę. Kładka została wykonana z desek ze starego drewna. Niewiele osób chowało się już w górach. W deskach były luki. Duże luki.

Ojciec patrzył.

Każdego roku, w dniu śmierci chłopaka, mój przyjaciel zapisuje na swoim blogu pamiątkowe zdjęcie swojego syna. Chłopiec grający w zestaw perkusyjny. Stojąc przed hełmem samuraja. Uśmiecha się do kamery. Dokonywanie znaku pokoju obiema rękami. Bez słów, bez komentarza. Tylko zdjęcie syna i słowo "elegia."

Pamiętaj. Na cześć.

Życie nie jest bezpieczne. Wiem to. Nic nie jest pewne. To, na co mamy nadzieję, marzyć, przyjść albo nie przyjść, a potem odejść.

Często spotykam się z moim przyjacielem. Na nasze własne sposoby oboje opłakujemy dzieci, których nie mamy. W jakiś dziwny świat udało nam się jakoś zbliżyć do siebie wzajemnie. Aby dać sobie nawzajem pociechę i nadzieję. My przejdziemy dalej, nasza wzajemna obecność zdaje się mówić. Dajemy sobie nawzajem to.

Heartlines

Mój mąż ma chonan . W Japonii jest to poważna sprawa. Chonanoznacza najstarszego syna i spadkobiercę nazwiska i majątku, który rodzina nabyła. Podczas gdy byliśmy & bdquo; z dala " w raju północnej Kalifornii przez dziesięć lat jego młodsza siostra robiła kuchnie i pralnię taty. Ale jego siostra, która ma już po trzydziestce, chciała rozpocząć własne życie - otworzyć własny biznes, iść dalej. Nie mogliśmy poprosić jej, aby zawsze troszczyła się o ojca. To była kolej Shogo - nasza kolej.

Nie chciałem wracać do Tokio, zajętego życia, zanieczyszczenia, stresu. Ale kochałem mojego męża i chciałem być z nim. I wiedziałem, że dobre małżeństwo oparte jest na kompromisie, a nawet poświęceniu. W końcu źródłem słowa poświęcenie jest święty . W najwyższym sensie, aby poświęcić, należy zrobić coś zupełnie dla kogoś innego, bez osobistych korzyści. Jako niezależna Amerykanka, do której trzeba było się przyzwyczaić.

Nadszedł czas, aby założyć rodzinę.

Chciałem mieć dziecko tak, jak wszystko inne w moim życiu:jedna część wytrwałości, jedna część - zaufanie procesowi. " I pomyślałem, jak wielu to robi, że tak powinno być, to będzie. " Miałem pełne, fantastyczne życie i nie żałuję. Ale po ośmiu latach zrobiłem coś, czego nigdy wcześniej nie robiłem w podobny sposób. Padłem na kolana i modliłem się.

I wtedy moja ukochana ciotka zachorowała na raka. Żałuje tylko, że nie ma dzieci. Pracowała przez całe życie w służbie dla dzieci i chciała się adoptować. Zachęca mnie do działania z siłą i przekonaniem, że może to zrobić tylko zbliżająca się śmierć.

Dowiedziałem się o australijskim psychologu, który adoptował niemowlę w Japonii. Podaje mi nazwę agencji rządowej - Jido Sodan Jo. Aplikacja zadaje pytania typu: Dlaczego chcesz dziecko? Jakiego rodzaju wychowanie i wykształcenie dałbyś mu? Jakie są najważniejsze wartości, którymi mógłbyś się podzielić z dzieckiem? A co z religią? Wypełnienie wniosku jest trudne, ale Shogo i ja mamy szansę, aby jasno określić, jakie są nasze wartości. Wysyłamy więc naszą aplikację i czekamy.

Bloodlines

Wszyscy mówią, że Japonia jest trudnym krajem, z którym można się przystosować. Niewiele jest dzieci do adopcji, ale jest to jedyny kraj na świecie, gdzie trzeba uzyskać zgodę rodziny na ten proces.

Linie krwi są postrzegane jako najważniejsze; przodkowie są jednym z linków do przeszłości. Rejestry rodzinne, lub koseki , wracają do pokoleń i wymieniają każde urodzenie i małżeństwo, wiążąc rodzinę z rodziną. Kiedy pobraliśmy się, nie wzięłam imienia męża, a to wywołało zamieszanie w biurze okręgu, gdy urzędnik powiedział, że nie ma oficjalnej przestrzeni. umieścić moje imię na formularzu.

Mój mąż stał na swoim miejscu. & bdquo; Cóż, uczynićspacją, " powiedział, wiedząc, że to niemożliwe. Jedną z cech biurokracji jest to, że zdecydowanie nie możezrobić miejsca. Byłoby mu znacznie łatwiej, gdyby wnioskodawca nalegał, bym zmieniła moje imię, ale nie zrobił tego. Po prostu czekał, aż biurokrata znajdzie sposób na naprawienie sytuacji. Zachowałem moje własne imię i zostałem dodany do koseki.

Wtedy zaczynają mi zalewać mnie wątpliwości. Jeśli uda nam się przyjąć adopcję, znowu będę spychał system.

Wiem, jak trudno jest wychować syna,nie mówiąc już o tym, który jest adoptowany w kraju, który nie jest szczególnie otwarty na adopcję. W Japonii większość adopcji jest trzymana w tajemnicy. Niektóre dzieci nawet nie dowiedzą się, dopóki ich rodzice nie umrą.

Więc przygotowujemy się i pytamy ojca męża o pozwolenie. Dowiaduję się, ku memu zdziwieniu, że jego własny ojciec został adoptowany. Samuraj po jednej stronie, gangster po drugiej. Mój mąż ma je wszystkie w swoim przodku - gejsze, gangsterze, samuraju, kierowcy rikszy. Ten asortyment postaci sprawia mi przyjemność, sprawia, że ​​czuję się mniej dziwny z powodu mojej różnicy, bardziej mile widziany. Mój teść mówi "tak".

Pytamy jego siostrę, ponieważ ona mieszka z nami. Mówi tak. Oddychamy z ulgą. Ale wciąż martwię się. Wszystkie możliwe scenariusze przenikają przez mój umysł: jestem człowiekiem z Zachodu i dziecko nie będzie wyglądać jak ja, więc każdy będzie wiedział, że jest adoptowany. Znam cudzoziemki, które nie zabierają swoich pół-japońskich dzieci do szkoły, ponieważ ich dzieci się wstydzą i nie chcą, aby ich rówieśnicy wiedzieli, że hafu . A ponieważ dziecko jest inne, " Nie chcę, aby on / ona padł ofiarą ijime , szkolnego znęcania się. To może doprowadzić do hikikomori , kogoś, kto boi się wyjść z domu i spędzić dzieciństwo w domu. Co gorsza, może to doprowadzić do Jisatsu-sobójstwa. Wiem, że jestem neurotyczny, już myślę o trudnościach, jakie dziecko napotka w szkole podstawowej, gimnazjum, gimnazjum, liceum i nie tylko. Wiem, że już jestem matką.

Podzielam moje obawy z moim mężem. Oboje byliśmy bici w szkole.

& bdquo; Okazało się, że w porządku, " on mówi. Właśnie dlatego uczyłem się karate i medytacji, które ostatecznie doprowadziły mnie do Japonii.

& bdquo; Tak, ale nasze osły były mocno kopane! "

& bdquo; Może myprzeszliśmy przez to więc nasze dziecko nie będzie musiało, " mówi.

To dobra myśl, " Potrząsam głową. Gdyby tylko tak to działało.

Uznajemy, że jesteśmy już rodziną tęczową, on z długimi włosami i pracą w domu, ja z czerwonymi pasami i funky studio jogi, nie wspominając o ekscentryku jego rodziny linia i nasz dziwny pit-bull-mutt. W konserwatywnym sąsiedztwie w konserwatywnym kraju, wyróżniamy się już jako dziwacy. Dlaczego nie przyjąć tego całkowicie?

Wieczysta Tak

Agencja wzywa małą dziewczynkę. Mówimy tak. Nic się nie dzieje. Kilka miesięcy później nazywają chłopca. Czekamy. Oferują dziecko innej rodzinie. Wiele młodych par czeka na adopcję, a my nie jesteśmy na liście z powodu naszych czasów.

Muszę zrobić coś proaktywnego. Jestem mocno zaangażowany w spełnianie moich marzeń. Jeśli nie, to kto jeszcze będzie? Kontaktuję się z tuzin agencji adopcyjnych. Większość z nich nie odpisuje. Nieliczni, którzy odpowiadają, mówią, że nie pracują z rodzinami mieszkającymi za granicą. Aplikujemy w Wietnamie. Czekamy trochę dłużej.

Wreszcie, sprawię, że Shogo zadzwoni do sierocińca. Nalegam, aby kazał im przestać telefonować do nas każdego miesiąca, aby zapytać, czy jesteśmy zainteresowani innym dzieckiem.

Powiedz im, aby wstawili wieczne "tak" w naszym pliku, dobrze? Powiedz im, że każde dziecko, które mają dostępne, jesteśmy zainteresowani. "

& bdquo; Jakiekolwiek dziecko? "

& bdquo; Tak. Jakiekolwiek dziecko. "

Chcę powiedzieć wszystkie takie rzeczy jak, & bdquo; To nie fair, " i & ndo; dlaczego my? " ale ja już znam odpowiedzi na te pytania, że ​​nie ma odpowiedzi. To jest nasze przeznaczenie, nasza podróż, nasza ścieżka.

I jakoś cudownie działa. Mały chłopiec, którego nazywali nas kilka miesięcy temu, znów jest dostępny. & bdquo; Tak! " mówimy, chętni do spotkania z dzieckiem, które ma być nasze. Ale kiedy przychodzą do naszego domu, aby nam o nim powiedzieć, informacje są w najlepszym wypadku pobieżne.

& bdquo; Czy masz zdjęcie? " Pytam.

Brak obrazu.

To mnie zadziwia. Japonia jest krajem kamery - w jaki sposób mogliby nie mieć obrazu?

" Czy jesteś zainteresowany, czy nie? " pytają. Nie mieszają się z tym dzieckiem. Wystarczająco cierpiał.

& ndquo; Jesteśmy zainteresowani, " mówimy razem.

I po raz drugi w życiu padam na kolana i modlę się.

Matkowanie Zen

Odwiedzamy Yuto w sierocińcu przez wiele godzin, dni, tygodni, miesięcy. Wreszcie możemy sprowadzić go do domu na noc. W końcu możemy przywieźć go do domu na zawsze, tuż po jego drugich urodzinach.

Idziemy na plac zabaw, gdzie widzi przejeżdżające pociski. Na placu zabaw podchodzi do innych dzieci i chce bawić się zabawkami, grać w piłkę lub grać z nimi ogólnie. Lubi trzymać się za ręce. Chce kontaktu, dotyku, bliskości. Ponieważ wychował się w sierocińcu, w którym wszystko było wspólne, tęskni za nim. Nie ma pojęcia własności osobistej.

Po raz pierwszy dajemy mu Ai-Ai, wypchaną małpę, którą zabraliśmy ze sobą do samochodu… próbuje ją zostawić w sierocińcu. Musimy go przekonać, że może to zatrzymać. Nigdy nie miał nic własnego.

On jest przeciwieństwem innych dzieci, które muszą się nauczyć dzielić. Przynosi własne zabawki do dzielenia się, ale inne dzieci nie interesują się nimi. Nie chcę próbować rozumieć takich rzeczy, ani tłumaczyć mu wszystkiego. On się nauczy. Chcę z nim wyciąć ścieżkę w tym szalonym lesie życia. Siedzi Zen. Zwiedzanie Zen. Grając Zen. Matka Zen. To wszystko praktyka, a my żyjemy.

Ale moja ciotka tego nie robi. Chcę, żeby się z nią spotkał, zanim umrze.

Więc przyprowadzamy go do San Francisco. Kocha swojego siedemnastoletniego kuzyna Shawowa, ale nie może wymówić Sh , więc nazywa go Habib. Moja siostra mówi mi, że Habib znaczy "przyjaciel " w języku hebrajskim

Widzimy bezdomnego mężczyznę z kotem na ulicy przed Macy's na Union Square. Kot został potrącony przez samochód i człowiek potrzebuje pieniędzy na rachunki za szpital. Wszyscy biegają obok mężczyzny i kota, ale Yuto ciągnie mnie za ramię, nalega, by pieścić kota. Potem siada na chodniku i próbuje podnieść kota, aby go przytulić. Mówię mu, że kot jest zraniony i nie powinien tego dotykać. Więc zamiast tego używa tego. Teraz ludzie przestają patrzeć na małego chłopca siedzącego na chodniku, który blokuje im drogę. Niektóre matki odciągają dzieci. Fotograf zatrzymuje się, aby zrobić zdjęcie. Inni wkładają pieniądze do koszyka. Więcej dzieci zasiada u jego boku.

W jakiś sposób łączy ze sobą rozszczepione światy obcych. On jest uzdrowicielem kotów i serc, małym cudem w tym świecie tak wielu cudów. Jeśli kiedykolwiek odczuwałem jakiekolwiek wątpliwości, to nie teraz.

Wszystko, co nas podzieliło, zostanie scalone

Chociaż w Japonii istnieje wiele zwyczajów na urodzenie - matka wraca do domu swoich rodziców, celebracja pierwszej bryły dziecka żywności - tęskniliśmy za nimi wszystkimi. W Kalifornii odbywa się żydowska ceremonia nadania imienia dla Yuto. Wiele osób ze społeczności mojej matki zbiera się, aby go powitać, chociaż jesteśmy obcy. Yuto otrzymuje imię Benjamin po swoim dziadku ze strony matki, który przyjechał z Łodzi, Polski i Waltera Benjamina, żydowskiego pisarza-filozofa i członka ruchu oporu w czasie II wojny światowej. Jest ceremonia, w której wrzucamy wszystkie nasze grzechy do rzeki Napa. Za każdym razem, pomiędzy Rosz Ha-Szana a Jom Kippurem, zgodnie z tradycją żydowską, zwyczajowo wrzucamy bułkę tartą do wody jako symboliczny akt skruchy. Rytuał nazywa się Tashlich , wysłaniem. Zbieramy się na nabrzeżu, aby & bdquo; odrzucić " grzechy przeszłości i postanawiają mieć lepszy rok w przyszłym.

Moja matka i ojczym, ojciec i macocha, moje siostry i ich synowie tam są. Cała rodzina zebrała się, by leczyć i radować się. Wydaje się, że jest to święty czas na całym świecie. W Indiach jest to hinduski festiwal Ganesh, który świętuje początki i usuwa przeszkody. W świecie muzułmańskim jest Ramadan.

Przyjaciele mojej matki, z których większość nie wiem, podchodzą, aby nam pogratulować. Niektórzy opowiadają mi swoje historie, o tym, jak oni też zostali adoptowani, jak adoptowali dzieci i jaka jest wspaniała micwa .

Podrzucanie chleba do wody, wszystko jest w bezruchu. To piękna chwila.

Zgromadzenie przygotowało błogosławieństwo na tę okazję. Jest napisane: Niech błogosławi was ten, który pobłogosławił waszych przodków. Mamy nadzieję, że będziecie błogosławieństwem dla wszystkich, których znacie. Ludzkość jest błogosławiona, aby cię mieć.

Yuto siedzi na ramionach swojego ojca, nosząc swą zroszony yarmulke , uśmiechając się i tańcząc. Yuto jest Żydem i Japończykiem; on jest uniwersalny.

Patrzę na Shogo i widzę, że on też płacze.

Ludzkość jest błogosławiona, że ​​cię ma.

Dorośli zbierają się i odmawiają modlitwę Szabat:

A potem wszystko, co nas podzieliło połączą się

Wtedy współczucie zostanie przywiązane do mocy

Wtedy miękkość wyniesie e do świata, który jest surowy i nieuprzejmy

A potem obie kobiety i mężczyźni będą łagodni

I wtedy zarówno mężczyźni, jak i kobiety będą silni

A wtedy nikt nie będzie podlegał cudzej woli

A potem wszyscy będą bogaci i wolni i zróżnicowani

A wtedy chciwość niektórych ustąpi miejsca potrzebom wielu

Wtedy wszyscy będą dzielić równo w obfitości Ziemi

A wtedy wszyscy będą dbać o chorych i słabych i starych

A potem wszyscy będą odżywiać młodych

A potem al l będzie pielęgnować istoty życia

A potem wszyscy będą żyć w harmonii ze sobą i ze środowiskiem

I wtedy wszędzie znów będzie się nazywać Eden.

Moja matka zamówiła ciasto dla Yuto ozdobione Pokemonem ty gh Yuto wydaje się być jedynym, który nie wie, kim jest Pokemon. On pożera ciasto, które mówi: "Mazel Tov, Yuto. Witaj w plemieniu.

Moja ciotka przemija. Jestem dotknięty żalem. Jest moją ukochaną, moim przyjacielem, moim mentorem, moim przewodnikiem. Ale nie mogę płakać na zawsze. Yuto otrzymał kij pogo i chce odbijać się na chodniku. Jest niebezpieczny, ale nie można go powstrzymać. Wydaje się być nieczuły na ból, choć wiem, że nie jest. Po prostu nauczył się nie płakać w sierocińcu, gdzie pomoc mogła nie nadejść tak szybko i obficie, jak w innych okolicznościach.

Nagle wskazuje na chodnik.

& bdquo; Cho cho! Cho cho! "

Motyl leżał na ziemi. Piękny pomarańczowy i czarny monarcha.

& bdquo; Nette imasu" -To śpię. Używam japońskiego eufemizmu na śmierć.

On pochyla się nad swoim martwym ciałem. Shinda ? " On pyta. Czy to nie żyje?

Zastanawiam się, jak i gdzie, nauczył się tego słowa.

& bdquo; Tak, " Mówię, zgarniając motyla w dłoniach i przynosząc go na śmietnik.

Ale to nie wystarczy.

& bdquo; Hana! Hana , " tupie nogami i ruchami do doniczkowej buszu przed domem. Rozumiem, niosę motyla i kładę go na łożu kwiatów. On przykrywa ją liścia. Potem wskazuje. Sora , mówi. Sky.

Zadowolony, bierze mnie za rękę i prowadzi mnie z powrotem do pogo-stick, gdzie odbija się i odbija do obiadu.