Martwa cisza

Martwa cisza - melodia (Czerwiec 2019).

Anonim
Czy wybraliśmy drętwienie nad społecznym i politycznym zaangażowaniem? Autorka Margaret Wheatley w sprawie ciszy jako wyboru i kosztu przemawiania.

Osiemset lat temu Catherine z Siennej, kobieta żyjąca we Włoszech, która później stała się świętą, oświadczyła: "Mów prawdę za milion głosy. To cisza, która zabija. " Jej słowa nawiedzają mnie dzisiaj, kiedy zauważam, ile ciszy tam jest i jak rośnie ona na całym świecie. Oto kilka przykładów: w Europie wielu ludzi wyraża wyrazy skruchy, że ich narody milczały, gdy doszło do eskalacji wojny na Bałkanach. Dlaczego nie podjęli działań, aby zapobiec okrucieństwom i masakrom wojny w Bośni? (Organizacja Narodów Zjednoczonych wydała oficjalne przeprosiny za to, że nie udało jej się zapobiec masakrze w Srebrenicy.) W Afryce zarówno Europa, jak i USA wyraziły ubolewanie z powodu braku interwencji w Rwandzie, aby powstrzymać rzeź milionów. W wiejskiej kenijskiej wiosce, młoda afrykańska kobieta umierająca na AIDS zastanawia się, dlaczego Ameryka milczy na temat pandemii AIDS. Pyta swoją siostrę, która mieszka w Seattle. Czy ktokolwiek wie, że umieramy?

Dlaczego cisza porusza się jak mgła po całej planecie? Dlaczego wzrasta w nas jako osobach, nawet gdy dowiadujemy się o coraz większej liczbie problemów, które nas dotyczą? Dlaczego nie podnosimy naszych głosów w imieniu rzeczy, które nas niepokoją, a potem żałujemy tego, czego nie zrobiliśmy? Obserwując, jak cisza rośnie w sobie i innych, zauważyłem kilka powodów milczenia, chociaż żadna nie jest wystarczająca jako wyjaśnienie.

Nie wiemy już, jak ze sobą rozmawiać . Nawet w krajach, w których istnieje silna tradycja uczestnictwa obywateli, ludzie przestali rozmawiać ze sobą o najbardziej niepokojących kwestiach politycznych. Duńska kobieta wyjaśniła, że ​​poprawność polityczna sprawia, że ​​ludzie boją się angażować w rozmowy o napływie imigrantów, co zmusza Danię do rezygnacji z homogenicznej kultury i radzenia sobie z różnorodnością i integracją. Wyjaśniła, że ​​skoro rozsądni ludzie nie mówili o tym problemie, rozwinęły się prawicowe, rozszczepione grupy, wprowadzając na rynek rozwiązania oparte na strachu i wykluczające. Opisując to zachowanie, czułem się jak dokładny opis tego, co się wydarzyło w wielu demokratycznych społeczeństwach. Cisza ludzi myślących tworzy próżnię pełną ekstremizmu.

Jesteśmy przytłoczeni ilością cierpienia na świecie . Nie można zauważyć, co dzieje się w tym mrocznym wieku bez poczucia przytłoczenia i bezradności. Istnieje bardzo niewiele prawdziwych rozwiązań. Większość rozwiązań powoduje tylko bardziej złożone problemy, a każdy akt współczucia jest zwalczany przez więcej aktów agresji i chciwości. Ogromna liczba problemów, ich nieskończona natura i globalna skala zmusiły wielu z nas do milczenia. Jest zbyt wiele do zniesienia, więc wybieramy drętwienie nad zaangażowaniem.

Ludzie czują się teraz bardziej bezsilni niż kiedykolwiek w najnowszej historii . Niedawno rozmawiałem z dwudziestoma pięcioma osobami w wieku od 22 do 60 lat z piętnastu różnych krajów. Byłem zasmucony słysząc, że wszyscy oprócz jednego z nas dzielili to samo doświadczenie - nie czuliśmy się reprezentowani przez nasze rządy i czuliśmy się bezsilni, aby to zmienić. W naszym imieniu podejmowano decyzje, z którymi całym sercem się nie zgadzaliśmy. (Tylko jedna osoba na tym spotkaniu uważała, że ​​żyją w kraju, w którym demokracja zyskuje na sile, a mianowicie w Holandii). Jako młody przywódca z Anglii mieszkający teraz w Holandii zauważył: "Widzę, że wszystkie decyzje podejmowane są przez mężczyzn w więziach. Czuję się taki zły. Widzę, że młodzież nie jest słyszana, wkurzona i wychodzona na ulice w proteście, i patrzę na to, co się z nimi dzieje!

Boimy się tego, co możemy stracić, jeśli będziemy mówić . Młoda ekwadorska ekolożka pracująca dla swojego rządu opisała, w jaki sposób nie mogła uzyskać wsparcia od lokalnych organizacji ekologicznych, ponieważ bali się, że mogą stracić fundusze rządowe. Pewien amerykański pedagog zauważył, że wychowawcy obawiają się utraty funduszy lub przysług, jeśli kwestionują obecną politykę. W latach sześćdziesiątych nazwano to & bdquo; dokooptowaniem " -przestosowaniem się do uczciwości i zasad, aby pozostać przy dobrej stronie rządzących. Od tego czasu kooptacja wydaje się bardziej rozpowszechniona i bardziej subtelna. Wahamy się, aby rzucić wyzwanie tym, którzy oferują nam zatrudnienie, fundusze lub szacunek. Chcemy widzieć zmianę, sprawiedliwość, pokój, ale łudzimy się, że może się to zdarzyć bez kosztów dla nas samych.

Przekonaliśmy samych siebie, że to, co dzieje się gdzie indziej, nie ma na nas wpływu.Być może wciąż negujemy nasze wzajemne powiązania, wierząc, że rzeczy dziejące się daleko nie zagrażają nam. A może chwytamy się wszelkich osobistych korzyści, jakie możemy uzyskać, póki jeszcze mamy czas, czując, że sytuacja się pogarsza.

Miałem doświadczenie z milczeniem i głosem. Zobowiązałem się być świadomym mojego milczenia kilka lat temu, kiedy pracowałem z kolegą z Południowej Afryki. Zaledwie osiemnaście miesięcy po wyborach doprowadziło czarnych Południowoafrykańczyków do władzy. Mój przyjaciel, podobnie jak wielu białych mieszkańców Południowej Afryki, właśnie wtedy poznał szczegóły apartheidu, systemu, w którym on, jako biały człowiek, prosperował, a miliony cierpiały tak straszliwie. Kiedy ujawniło się coraz więcej okrucieństw, pewnego dnia przyszedł do niego 27-letni syn i zapytał: "Jak mogłeś nie wiedzieć, co się dzieje? Jak możesz nie wiedzieć? " Siedziałem w zaciszu sali konferencyjnej w Ameryce, kiedy usłyszałem tę historię, ale pytania przeszyły mnie przeze mnie. Wiedziałem w tym momencie, że nigdy nie chciałem być w pozycji mojego przyjaciela, że ​​nigdy nie chciałem, aby spotkało mnie to pytanie od moich własnych dzieci lub wnuków.

Od tego czasu nie zawsze mówiłem o wszystkich sprawach i problemy, które mi przeszkadzają. Daję głos niektórym, a nie innym. Nie mogę udawać, że dokonuję racjonalnych wyborów, jeśli chodzi o wybieranie moich bitew. " Czasami jestem po prostu zbyt zmęczony, by się tym przejmować, czasami brakuje mi odwagi, czasami zauważam, że inni podnieśli sprawę i nie muszę. Ale przynajmniej teraz zauważam, kiedy milczę i jestem bardziej świadomy, że cisza jest wyborem, który podejmuję. Uczę się, że milczenie to nie brak działania, ale inna forma działania. I ponoszę za to odpowiedzialność.